Nasz zwierzyniec

Do tej pory nie przedstawiałam większości naszych zwierzaków.Trochę ich się nazbierało, a wiosną może przybędą jeszcze jakieś kozy albo owce, kto wie?
Ze łzą w oku oglądam zdjęcia przed i po. Szkoda, że nie wszystkie zwierzaki od razu fotografowałam, reszta nie będzie miała zdjęć porównawczych.

Adolfina została znaleziona półtora roku temu w stanie skrajnego wyczerpania. Długa była walka o jej życie. Udało się.

Adolfina

Piko przez poprzednich właścicieli trzymany był na łańcuchu przy szopie, z dala od ludzkich siedzib.

Bezę adoptowaliśmy ze schroniska. W czerwcu odeszła za tęczowy most i hasa już po innych łąkach.

Frodo jest ze schroniska, a Dina, której największą radością życia jest bieganie, spędziła 8 lat na łańcuchu.

Filomena została znaleziona w lesie jako kilkutygodniowe kocię.

Klementynę także wzięliśmy ze schroniska.

P.s. Kryzys sufitowy wyhamowuje. Ekipa tynkująca na razie czeka…

9 Komentarze do tego posta

  • wkład lusterka Opel

    30 kwietnia 2020 at 22:02

    Pocieszny zwierzyniec, widać, że szczęśliwe 🙂

  • Dach

    1 października 2018 at 07:46

    Piękne zbiory ja swoje mam w szklarni 😀

  • Monika

    12 października 2017 at 15:24

    Piękna zmiana zwierzaków

  • Ankha

    28 lutego 2017 at 13:50

    Stwory już najpierw na Dzikich Różach zobaczyłam, więc powtarzać się nie będę.
    A sufit niech się trzyma. Może taka demonstracja wystarczy mu na dłuższy czas? 🙂

  • agatek

    26 lutego 2017 at 16:28

    Masz rację, za mało i za rzadko pstryka się fotki zwierzakom… na wsi szczególnie szybko i często nagle ,,odchodzą". Piękne macie serce 🙂 Buziaki

  • Izydor z Sewilli

    26 lutego 2017 at 16:00

    Też uwielbiam taką naukową terminologię. A że teraz pracuję z baaardzo naukowym tekstem z zupełnie innej dziedziny, to robiąc sobie przerwy poczytuję i oglądam. Sorry za literówki, ale przeskakiwanie na różne języki na klawiaturze i zmęczenie oczu takimi lapsusami właśnie skutkuje. Powinnam pójść na spacer, ale szaro i buro za oknem. Pozdrowienia z Doliny!

  • Dzikie Róże

    26 lutego 2017 at 15:28

    Deterioracja biologiczna brzmi pięknie! Od razu spoglądam na sufit przychylniejszym okiem 🙂

  • ludzie z bagien

    26 lutego 2017 at 15:06

    Owco zaskakujesz mnie… Niby Cię nie ma bo nie piszesz, a wszędzie jesteś 🙂

    Ekipa faktycznie fajna. Widzę że wszystko stworzenie znajduje u Was ratunek i dom. Dobrzy z Was ludzie, a gadzina potrafi się odwdzięczyć… Zresztą przecież sami o tym dobrze wiecie 🙂

  • Izydor z Sewilli

    26 lutego 2017 at 13:53

    Fajna ekipa. Niech żyje jak najdłużej w zdrowiu i radości!
    Poczytałam jeszcze komentarze do kryzysu sufitowego. To niestety problem wielu właścicieli wyremontowanych domów, którzy zaadaptowali chlewy, obory i stajnie na cele mieszkalne jak siat długi i szeroki. Deterioracja biologiczna tych pomieszczeń, za które odpowiadaja głównie bakterie nitryfikacyjne jest niestety nieodwracalna, potrafią zniszczyć nawet klinkier, a co dopiero zwyczaja cegłę. Jedni tynkują, inni wapnem malują, jeszcze inni parafiną traktują. Wśród zwolenników tych metod zdania na temat ich skuteczności są oczywiście podzielone. Sanacja jednak jest niemożliwa, wszystko to tylko makijaż. Może jakoś się ustabilizuje. Umiarkowane grzanie z pewnością pomoże. Kciuki trzymam.

Zostaw komentarz!

Registration

Forgotten Password?